+11ºC
Pogoda: Bezchmurnie    +14ºC  +2ºC

Godziny otwarcia:

Ogrody Łazienkowskie: codziennie od świtu do zmierzchu
Pałac na Wyspie: poniedziałek: 11-16; wtorek, środa, niedziela: 9-18; czwartek, piatek, sobota: 9-20
Pozostałe obiekty zabytkowe: poniedziałek: 11-16 
od wtorku do niedzieli: 9-18

 

Chcesz być powiadamiany o wydarzeniach w Łazienkach Królewskich?

 

Marta Męclewska - ZŁOCI KRÓLOWIE. PRAWDA I LEGENDA O MEDALIERSKIEJ SERII KRÓLÓW POLSKICH Z CZASÓW STANISŁAWA AUGUSTA*

Wydarzenia | dodano: 25 listopad, godz: 08:42

Marta Męclewska

ZŁOCI KRÓLOWIE. PRAWDA I LEGENDA O MEDALIERSKIEJ SERII KRÓLÓW POLSKICH Z CZASÓW STANISŁAWA AUGUSTA*

Król Stanisław August sam najlapidarniej opisał, jak powstawała seria medali z wizerunkami królów polskich, gdy już u schyłku życia, na wygnaniu w Petersburgu w 1797 r., takie kreślił słowa do Warszawy: ...To prawda, że sztycharz Reichel jeszcze na kilka miesięcy będzie miał roboty, gdyż jeszcze 5ciu królów powinien wysztychować stemple i one wybić. Ale przychodzi mi myśl, że jeżeli do tego terminu, w którym przez Wisłę i morze będą miały być przetransportowane rzeczy moje do Petersburga rezerwowane, jako to manuskrypta, archiwum, kopersztychy, książki, obrazy, marmury i medale, do której to determinacji ja jeszcze napiszę do Pana z Petersburga, gdyby tedy wówczas Reichel nie byłby jeszcze skończył swojej roboty, mógłby przyjechać sam w jednym transporcie z mojemi rzeczami i skończyć tam tych 5ciu królów. Reichel będąc sam rodem z tamtego kraju, tym łatwiej się do tego udeterminuje, gdyż można mu uczynić otuchę, że Ja go sam do tamtejszej mennicy będę mógł rekomendować. In tali casu trzeba będzie tylko, aby Reichel zrobił przed wyjazdem z Warszawy, z wosku i materii do tego używanej, wyobrażenia tych 5ciu królów, biorąc podobieństwo z tych obrazów, które są w Marmurowym Pokoju, i żeby sobie wykopiował napisy do rewersów, jakie są na zatyłkach tychże portretów w Marmurowym Pokoju. Tudzież niech Reichel uprosi sobie u Xdza Albertrandiego medale boczne, to jest profile tych samych 5ciu królów, aby tym łatwiej mógł swoją zrobić robotę...[1].

Jest to kapitalny skrót wiadomości o sławnej serii 23 medali z wizerunkami królów polskich, sygnowanej przez nadwornych medalierów Stanisława Augusta – Jana Filipa Holzhaeussera i Jana Jakuba Reichla. Serię tę odnajdujemy dzisiaj w wielu zbiorach, wybitą w różnych metalach: zarówno w szlachetnych (złoto i srebro), jak i w brązie, potem powtarzaną w odlewach brązowych i żeliwnych. Wizerunki na medalach są przetworzoną wersją 22 portretów królewskich Marcella Bacciarellego z Pokoju Marmurowego w Zamku Królewskim w Warszawie, a do serii medalierskiej dołożono skomponowany w podobnym stylu egzemplarz z wyobrażeniem Stanisława Leszczyńskiego. Obie serie otwiera więc Bolesław Chrobry, a zamyka August III.

Wiedza o tej serii była dotąd bardzo powierzchowna, powtarzana niezmiennie w lakonicznym skrócie za kompendiami historii medali polskich (Mariana Gumowskiego, Adama Więcka, Jacka  Strzałkowskiego[2]). Za tą literaturą kilka niewielkich tekstów opublikowała niedawno Lubow Griniewicz z Kijowa[3]. Najszerzej opisała te medale Danuta Rapnicka w 1967 r.[4]

Polscy władcy odnajdywali swe miejsce także we wcześniejszych, lecz obcych seriach – jak medale z Zygmuntem III, pochodzące z siedmiu rozmaitych świt medali królów szwedzkich z XVII i XVIII w., medale Henryka Walezego, ale jako króla Francji Henryka III, oraz medal Ludmiły Piastówny, należący do świty lotaryńskiej[5].

Ta pierwsza polska medalierska seria monarchów polskich niesie znaczne bogactwo problematyki, do której należą: znaczenie ideowe takich serii, związek z programem dekoracji Zamku Królewskiego w Warszawie, pierwowzory ikonograficzne, autorstwo tekstów, czas powstania medali, los „serii złotej” i – szerzej – numizmatycznej kolekcji królewskiej, dziewiętnastowieczne naśladownictwa tej serii.

Znaczenie ideowe

Inicjowanie serii Ikones dynastii – rzeźbiarskich, malarskich, rysunkowych, graficznych, jest dobrze poświadczone tak w Europie, jak i w Polsce od XVI w. Serie medalierskie w Europie powstawały również co najmniej od końca XVI w., a najwięcej wybijano ich właśnie w stuleciu XVIII (m.in. we Francji, Niemczech, Szwecji czy w Rosji)[6].

Spośród obcych serii najlepiej znana była zapewne Stanisławowi Augustowi seria rosyjska 57 medali książąt i carów, począwszy od Ruryka aż po carycę Elżbietę II, powstała z inicjatywy Michała Łomonosowa, wybita w przedziale lat 1768–1797[7]. Jest ona podobnie skomponowana (portret – „życiorys”). Ogląd europejskich serii pokazuje, że polskie medale należą do lepszych artystycznie, gdy idzie o kompozycje portretowe, przy tym odróżnia je od większości znacznie lepiej opracowany napis na rewersie, nie ograniczający się do dat życia i panowania, lecz podkreślający dokonania monarchy. Znaczący jest też dobór władców wyobrażonych na medalach.

Utworzenie pocztu władców polskich na medalach Stanisława Augusta świadczy więc o dogadzaniu gustom epoki, zwłaszcza gustom królewskich kolekcjonerów. Była to sui generis moda europejska, która współgrała z historyzującymi trendami w sztuce XVIII w., a jednocześnie – zwłaszcza w Polsce – służyła legitymizacji panującego aktualnie monarchy. Jak pisze historyk Andrzej Feliks Grabski: „Podczas gdy na Zachodzie nowoczesna historia odwracała się od pojmowania historii jako ‘roczników dworu’, upominając się o nowe treści refleksji nad przeszłością, w Polsce właśnie Oświecenie, mianowicie związany ze środowiskiem zamkowym monarchiczny kierunek refleksji historycznej, zaczęło upominać się o rolę monarchii w dziejach polskich, ukazując ją w innym, korzystniejszym świetle, niż to czyniono w sarmackiej refleksji historycznej”[8].

Wzory ikonograficzne

Swą nową serię medalierską Stanisław August wplótł, z pewnością nieprzypadkowo – w dwie dekady wcześniejszy program dekoracji Pokoju Marmurowego w Zamku Warszawskim[9].

Z aury wieku oświeconego wynikał dobór władców tak do ozdoby Pokoju Marmurowego, jak i do serii medalowej. Brak władców legendarnych, potem średniowiecznych, nawet tych koronowanych (szereg królów jest nieprzerwany dopiero od Władysława Łokietka), mówi o świadomym ograniczeniu się do tych monarchów, którzy najdobitniej zasłużyli się w dziejach Polski. Było to zgodne z duchem krytycznego, opartego na dokumentach pisanych, oświeconego historyzmu. Adam Naruszewicz, przesyłając królowi w 1777 r. pierwszy brulion Historyi narodu polskiego, pisał: Historyja Piastów aż do Kazimierza Wielkiego prawdziwie jest historią samych wojennych rozbojów bez nauki, prawodawstwa, rządu, ekonomiki...[10].

Dwadzieścia dwa portrety w Pokoju Marmurowym Zamku składają hołd i admirację poprzednikom Stanisława Augusta, lecz w równej mierze wyrażają własne ambicje króla – wszak naczelne miejsce w kręgu monarchów zajmuje, kilkakrotnie większy od pozostałych, wizerunek aktualnie wówczas panującego, ukazanego w stroju koronacyjnym[11]. Powstaje więc pytanie, czy i serii medalierskiej nie miał zamykać medal okazalszy, z portretem Stanisława Augusta?

Zauważalny jest jednak brak wśród wszystkich medali z lat panowania  Stanisława Augusta dzieła prezentującego króla w pełnym majestacie. Piękniejsze bywają jego popiersia na obiegowych talarach. Na kilkudziesięciu medalach okazjonalnych czy nagrodowych jawi się czysto klasycystyczna w stylu głowa króla, czasem ozdobiona wieńcem laurowym. Świetniejsze portrety wykonywał, nb. na zlecenie królewskie, nadworny medalier Jan Filip Holzhaeusser np. dla Stanisława Lubomirskiego, Szymona Bogumiła Zuga, lub – o ironio – Fryderyka Wilhelma II (w 1786 r.). Gdy porównać to z medalami współczesnych mu władców europejskich, Stanisław August jawi się po prostu skromnie... Zachowało się jednakowoż jedyne – lecz jednostronne tylko – odbicie w srebrze (oraz model woskowy przechowywany w Ermitażu) wielkiego (średnicy ok. 80 mm) medalu ze Stanisławem Augustem w majestatycznym ujęciu popiersiowym, sygnowanym przez Holzhaeussera. Nie wyszło ono poza mennicę i nie nosi żadnej daty. Supozycja kilku poważnych badaczy (M. Gumowski, A. Więcek[12]), że medal ten przygotowywany był jako zamknięcie serii medalierskiej, a deliberowano tylko nad wypełnieniem strony odwrotnej, jest więc atrakcyjna, lecz niczym nie potwierdzona. Niewielkie przecież analogie do portretu koronacyjnego w Pokoju Marmurowym można na tym medalu odnaleźć.

Natomiast Stanisław Leszczyński do serii medalierskiej dostał się w ostatniej chwili, bez wiedzy Stanisława Augusta. Jeszcze w 1797 r. zarówno administrator mennicy Antoni Schroeder, jak i sam król pisali o tej serii, nie wymieniając Leszczyńskiego. Zatem dopiero około roku wyjazdu króla do Petersburga (1797) lub roku jego śmierci (1798) postanowiono dodać Leszczyńskiego do serii. Sądzić można, że stało się to z inicjatywy księdza Jana Chrzciciela Albertrandiego, historyka, a równocześnie opiekuna biblioteki i kolekcji numizmatycznej Stanisława Augusta.

Poszukując pierwowzoru do tego medalu, Danuta Rapnicka sugerowała, najpewniej trafnie, przetworzenie wizerunku Stanisława I z cyklu portretów „uzupełniającego serię Bacciarellowską, jaki powstał w kręgu artystów związanych z dworem Stanisława Augusta przy prawdopodobnym współudziale J. B. Plerscha... Wizerunek ten znany jest w kilku powtórzeniach z końca XVIII w. wzgl. pocz. XIX w., np. w Muzeum Narodowym w Warszawie (nr inw. 129062). Z obrazem tym medal wykazuje podobieństwo w ujęciu postaci króla, stroju i jego akcesoriów”[13]. Więcej o malarskich seriach królewskich Jana Bogumiła Plerscha pisała ostatnio Dorota Juszczak[14]; prace nad nimi rozpoczął Plersch ok.  1796, a ukończył ok. 1806 r., uzupełniając portrety z Pokoju Marmurowego o wizerunki książąt piastowskich (wzięte z rycin), a także o Stanisława Leszczyńskiego. Ten ostatni portret zapewne wzorowany był na wcześniejszych dziełach, zwykle anonimowych twórców[15]. Podobieństwo do wyobrażenia na medalu jest tak uderzające, że nie można wątpić o tym, iż stanowił wzór dla medaliera. Byłaby  to pośrednia wskazówka do datowania portretu (ok. 1796–1798)[16]. Na wszystkich medalach serii widzimy – jak je nazywano w epoce – „portrety boczne”, tj. z profilu, sprowadzone do formy okręgu, przy zachowaniu najważniejszych atrybutów i insygniów umieszczonych na obrazach Bacciarellego (i Plerscha), a nawet przy zwrocie głowy w tę samą stronę, co na obrazach. Medalierskie portrety są bardzo poprawne stylistycznie i techniczne, wierne szczegółom: nawet umierający rycerz – Władysław Warneńczyk – na medalu również krwawi z rany na skroni.

Medalier przy rytowaniu stempli mógł korzystać z pomocy rysunków (ołówkowych i czarną kredką) Jana Szeymetzlera, powstałych w latach 1781–1783. Są to wierne przerysy, zmniejszone do wygodnych wymiarów ok. 44 × 35 cm, obejmujące wszystkie 22 portrety dawnych królów oraz sprowadzony do popiersia fragment portretu koronacyjnego Stanisława Augusta[17].

W tym miejscu powróćmy do pytania o medal z portretem Stanisława Augusta. Byłby on 24. medalem w serii. Zastanawia – może zbyt swobodnie tu przywoływana – zbieżność z rachunkiem za 4 futerały na 24 sztuki medali, wystawionym 17 września 1797 r. przez królewskiego introligatora Kilemanna[18]. Puzdro  takie musiało mieć podstawę o wymiarach co najmniej 25 × 40 cm. Zachowała się inna, piękna teka numizmatyczna Stanisława Augusta – na 40 sztuk monet wielkości talara, ozdobiona na wierzchu superekslibrisem królewskim – o podobnych wymiarach (25 × 38  cm)[19].

Napisy

Jak większość artystycznych realizacji zamkowych, tak i seria medalierska powstała z osobistej inicjatywy i przy dużym zaangażowaniu króla – estety i erudyty – w zatwierdzaniu zarówno wyobrażeń portretowych, jak i treści napisów. W powszechnym mniemaniu napisy te kreślił sam król, co tylko w pewnej mierze jest prawdą. Uwagę naszą skierować winniśmy na krąg historyków skupionych wokół władcy – a szczególnie na Feliksa Łoykę, Adama Naruszewicza i Jana Chrzciciela Albertrandiego[20].

Szczególnie owocna jest dyskusja nad autorstwem napisów na odwrociach portretów Bacciarellego w Pokoju Marmurowym[21]. Podobieństwo napisów na medalach i na portretach jest zamierzone, co potwierdza wspomniany wyżej list króla z Grodna w 1797 r.: żeby sobie [sztycharz Reichel] wykopiował napisy do rewersów [medali], jakie są na zatyłkach tychże portretów w Marmurowym Pokoju[22].  Napisy na medalach są bardziej rozbudowane, opisujące czyny królów, nierzadko wartościujące całe panowanie, lub cechy charakterologiczne monarchy. Tropem wspomnianej dyskusji można wysunąć dwie „kandydatury” historyków – Feliksa Łoyki i Adama Naruszewicza. Andrzej Rottermund w swej pracy o Zamku Warszawskim w epoce Oświecenia[23], pisze  o projektach przebudowy Sali Senatu z 1765 r., gdzie planowano wśród kolumnady ustawić 22 posągi. Wśród nich miało być siedmiu królów, a to: Bolesław Chrobry, Kazimierz Wielki, Władysław Jagiełło, Zygmunt Stary, Stefan Batory, Władysław IV i Jan III – czyli ci najwyżej ocenianani w środowisku królewskim i wyraźnie wyróżnieni ozdobniejszymi obramowaniami w poczcie 22 wizerunków Bacciarellego w Pokoju Marmurowym. Zachował się przechowywany w Gabinecie Rycin Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie komentarz do projektów rysunkowych Victora Louisa, a w nim inskrypcje, jakie miały być pomieszczone na cokołach posągów. Treść i dukt pisma tych notatek skłaniał do wniosku, że autorem mógł być Feliks Łoyko. Natomiast Maria Anacka-Łyjak[24], porównując owe 7 inskrypcji z napisami na blachach portretowych w Pokoju Marmurowym, przypisuje „niemal pewnie” ich autorstwo Adamowi Naruszewiczowi. Do tej dyskusji trzeba koniecznie dołożyć trzy jeszcze źródła – właśnie napisy na medalach, odę Naruszewicza Na Pokój marmurowy portretami królów polskich z rozkazu Najjaśniejszego króla Stanisława Augusta na nowo przyozdobiony. Oda w dzień doroczny elekcji Jego Królewskiej Mości ofiarowane roku MDCCLXXI[25] oraz niedatowany, lecz powstały ok. 1791 r. brulion legend do serii medalierskiej (o czym niżej). Powstają w ten sposób, przynajmniej w odniesieniu do siedmiu panowań, zespoły 5 pokrewnych tekstów (albo 4  tekstów, gdy nie ma nawiązania do posągu): 1 – z 1765 r. (posągi do Sali Senatorskiej), 2 – z 1768 r. (odwrocia portretów w Pokoju Marmurowym), 3 – z 1771 r. (Oda Naruszewicza), 4 – spis legend z ok. 1790  r. i 5 – z lat 1791–ok. 1797 lub 1798 (rewersy medali). Wszystkie one wykazują podobieństwo treści (często dosłownych fraz), zwłaszcza dotyczących królów: Bolesława Chrobrego, Kazimierza Wielkiego, Władysława Jagiełły, Zygmunta I i Augusta III.

Jeśli więc akceptujemy jednorodność tych użytych w ciągu 25 lat tekstów, to najwięcej przemawia za piórem Adama Naruszewicza. Prawdopodobnie więc od 1765 r. formułował on lapidarne, programowe opisy panowań poprzedników Stanisława Augusta na tronie (lub poszedł śladem pierwszych siedmiu haseł Łoyki odnoszących się do posagów). Po śmierci Adama Naruszewicza w 1796 r. swój udział w doprowadzeniu do końca wykonania serii medali miał ksiądz Albertrandi, w myśl zaleceń króla z 1797 r. Teksty do rewersów medali, mające swe źródło we wspomnianych napisach z lat 1765, 1768, jak i w Odzie Naruszewicza z 1771 r., król osobiście redagował i akceptował. Potwierdzać to może przechowywana w Bibliotece XX Czartoryskich niedatowana notatka, wyliczająca napisy do 22 medali (bez Stanisława Leszczyńskiego), z poprawkami redakcyjnymi poczynionymi najpewniej ręką króla[26]. Trzeba tylko uczynić wyjątek dla inskrypcji na medalu ze Stanisławem Leszczyńskim, powstałym najpóźniej, do której nie odnaleziono tekstowego wzoru. W tym jedynym przypadku autorstwo należy przypisać Janowi Chrzcicielowi Albertrandiemu.

Datowanie

Autorzy różnią się znacznie w opiniach, gdy idzie o czas powstania medali. Obrazy Bacciarellego zostały namalowane w latach 1768–1771, co wyznacza termin post quem dla niedatowanej serii medalierskiej. Bezpośrednie świadectwa czasu bicia tych medali pochodzą dopiero z 1791 r. Potwierdza to notatka do króla od  Holzhaeussera z 20 maja 1791 r. o wykonaniu stempli do medali Wacława (da der erste in der Hoerde gesprungen), Władysława Łokietka i Kazimierza Wielkiego[27]. Wskazówką kolejną będą sygnatury medalierów – Jana Filipa Holzhaeussera na 11 medalach i na pozostałych 12 – Jana Jakuba Reichla.

Holzhaeusser zmarł w sierpniu 1792 r., pozostawiając 11 wykończonych stempli (lub również wybitych medali). Medalier ten w ciągu 16 lat pracy w mennicy warszawskiej wykonał ponad 90 medali, rocznie od kilku do kilkunastu. Trudno sądzić, by zwlekał z pracą nad serią, na której królowi mocno zależało (Stanisław August nieraz przesyłał ręczne „memoranda” do mennicy o przyspieszenie roboty nad różnymi medalami). To właśnie może uzasadniać przyjęcie daty 1791 r. za moment rozpoczęcia pracy nad serią, 20 lat po urządzeniu Pokoju Marmurowego. Po 1792 r., od medalu Zygmunta I, kontynuował tę pracę Jan Jakub Reichel, który natychmiast po śmierci Holzhaeussera objął urząd nadwornego medaliera.

Zwykle błędnie wskazywano 1793 r. jako datę ukończenia serii; tylko Rapnicka oraz Więcek odwołali się do bardzo dawno (w 1885 r.!) opublikowanego dokumentu. Mianowicie, gdy po III rozbiorze okupacyjne władze pruskie zamknęły 8 stycznia 1796 r. Mennicę Warszawską, ostatni jej administrator Antoni Schroeder napisał Historyę medali i monet polskich bitych za panowania Jego Kr. Mości Stanisława Augusta. W rozdziale o medalach czytamy: Król zredagował zwięźle historyą wszystkich swych królewskich poprzedników i kazał następnymi medalami takową uwiecznić. W miesiącu październiku 1796 zrobiono tychże 17 sztuk. Nad resztującymi pięcioma pracuje rzeźbiarz Reichel. [tu wykaz:] LII. Bolesław Chrobry .... LXVIII. Władysław IV. NB. Ten medal ukończony dnia 19 października 1796 r. Do następnych 5 sztuk zrobiono modele popiersi z wosku, jakoteż napisy stron odwrotnych ułożono i rytownikowi oddano, aby natychmiast dalej robotę medali dynastyi króli polskich prowadził[28].

Dodatkową wskazówkę chronologiczną daje nam list Stanisława Augusta, pisany z Grodna w lutym 1797 r., w którym czytamy: sztycharz Reichel jeszcze na kilka miesięcy będzie miał roboty, gdyż jeszcze 5ciu królów powinien wysztychować stemple i one wybić[29]. W istocie wybito jeszcze 6 medali, dodając Stanisława Leszczyńskiego. Kiedy zatem skończono tę robotę? W Archiwum Głównym Akt Dawnych w Warszawie zachowały się rachunki za wykonanie dwu złotych medali – z Janem Kazimierzem w kwietniu 1797 r. i Michała Korybuta w sierpniu tegoż roku. Tamże znajduje się pod datą 1800 spis inwentarza mienia menniczego pochodzącego z mieszkania medaliera Jana Jakuba Reichla, który z synem wyjechał do Petersburga po marcu 1799 r. Wśród rozmaitych stempli do bicia monet i medali wymienione są wszystkie 23 tłoki do medali serii królewskiej[30].

Mamy więc przedział czasowy: od roku 1791 do ok. 1797–1798, gdy powstawały owe słynne medale; ostatnie z nich zapewne w roku śmierci króla. Niewykluczone, że Stanisław August nie zobaczył już ostatnich pięciu (a właściwie sześciu) medali, bo przecież zmarł w Petersburgu w lutym 1798 r. Zrządzeniem losu było, że do serii dodano medal króla Leszczyńskiego, który po wygnaniu z kraju złożył koronę i osiadł na obczyźnie.

Seria złota

Dwadzieścia trzy medale serii, wedle schematu bicia innych medali zleconych przez króla, winny istnieć w trzech wersjach: złotej, srebrnej, brązowej. Najciekawsza jest z pewnością historia serii złotej, wpleciona w wątek dziejów numizmatycznej kolekcji królewskiej[31].

Kompletna seria bitych w srebrze lub brązie 23 medali królów polskich przechowywana jest w kilku muzeach polskich – a to w Muzeum Narodowym w Warszawie, w Muzeum Narodowym w Krakowie (zbiór Czapskiego), w Mennicy Państwowej w Warszawie (wraz z tłokami menniczymi). Wiadomo jednak, że ze wszystkich wybijanych w Mennicy Warszawskiej medali król zamawiał do swej kolekcji egzemplarz złoty.

Wplećmy tu wątek anegdotyczny, powtórzony za Stanisławem Wasylewskim[32] (który z kolei parafrazował Wincentego Pola):

„Pazik Turkułł – ‘Stańczyk’ króla Stanisława Augusta. Dowcipniś, król mu na wiele zezwalał. Raz, przy oglądaniu złotych medali królów polskich, [pazik] wrzucił zręcznie jeden z nich za obszewkę fioletową Naruszewiczowi.

- Gdzie jest Władysław Warneńczyk? - zapytał go po chwili król, gdy medale złożono do pugilaresów.

- Zginął pod Warną - rzekł Turkułł - jak temu ks. biskup poświadczy...

Ksiądz biskup kosym okiem spojrzał na figlarza i z przerażeniem odnalazł medal w swych szatach”.

 

Los tej „złotej serii” jest bardzo zagmatwany i, budząc największe zainteresowanie, doczekał się kilku niewielkich opracowań, które jednak więcej mówią o losach kolekcji królewskiej niż o samej serii. Zacznijmy od pierwszego stwierdzenia: porzucić wypada tradycyjne przekonanie, że pełna seria królewska wybita w złocie istniała w jednym egzemplarzu, przeznaczonym dla rąk królewskich. Wedle naszej dzisiejszej wiedzy, w zbiorach publicznych znajduje się z serii królewskiej tylko 20 złotych medali[33], w tym jeden – z wizerunkiem Henryka Walezego – znany w dwu identycznych egzemplarzach (w Muzeum Narodowym Historii Ukrainy w Kijowie i w Muzeum Narodowym w Warszawie); medal z Zygmuntem III przechowywany jest w Zamku Królewskim w Warszawie. W ogóle za to nie ma informacji, by gdziekolwiek istniały złote medale trzech ostatnich królów – Augusta II, Augusta III i Stanisława Leszczyńskiego. Muzeum Narodowe Historii Ukrainy w Kijowie ma w zbiorach 20 medali serii, kończąc na Janie III – 19 złotych[34] i jeden z brązu złoconego. Owe bezcenne egzemplarze zabrano do Kijowa z Liceum Krzemienieckiego w 1834 r.[35], co wiąże się z historią królewskiej i potem krzemienieckiej kolekcji.

W 1805 r. Tadeusz Czacki kupił za 15 000 czerwonych złotych od spadkobierców ostatniego króla bibliotekę, składającą się z blisko 16 tysięcy ksiąg, a także zbiór numizmatyczny, mineralogiczny oraz narzędzia astronomiczne[36]. Zakup ten (początkowo sfinansowany przez Czackiego, a później mu zrefundowany ze środków zebranych od obywateli Wołynia) związany był z organizacją gimnazjum w Krzemieńcu, otwartego w 1805 r., które miało się stać quasi-uniwersytetem wołyńskim. Czacki przygotowywał tam warsztat naukowy dla badaczy i dla chętnej młodzi. Na wykładowcę, m.in. numizmatyki, powołano najpierw  Joachima Lelewela, który jednak szybko zniechęcił się, widząc ogrom pracy przy porządkowaniu kolekcji, i w krótkim czasie wyjechał z Krzemieńca. Zbiór numizmatyczny, choć stale się powiększał, pozostawał nieuporządkowany i nie był skatalogowany. Istniał tylko katalog sprzedażny pt. Musaei nummorum, sporządzony w 1799 r. w Warszawie przez Albertrandiego[37], zawierający – obok zbiorczego zestawienia – wyłącznie opisy monet antycznych. Stąd wiemy, że wśród ok. 16 000 zakupionych przez Czackiego monet i medali od antyku do współczesności, polskich numizmatów praktycznie nie było. Wszystkiego tylko 8 złotych sztuk polskich (nie wiadomo nawet, czy monet, czy medali), jest wymienionych w tym druku. Numizmaty polskie ponoć odziedziczył książę Stanisław Poniatowski i do dziś szukamy ich śladu; inne źródło oskarża Albertrandiego, iż zabrał sobie jakieś złote medale ze zbioru króla. O zasobie historycznych polskich medali w kolekcji królewskiej możemy wnioskować tylko z kilku zachowanych rękopisów Albertrandiego[38].

Zbiory krzemienieckie, w tym królewskie, zostały spisane dopiero w latach 1828–1834 przez pracowników Uniwersytetu Wileńskiego, dokąd je przewieziono, antycypując zamknięcie Liceum i Uniwersytetu w 1832 r. w ramach carskich represji po powstaniu listopadowym. W 1834 r. całe skonfiskowane mienie licealne i uniwersyteckie zostało przetransportowane do Kijowa, do nowo utworzonego Uniwersytetu św. Włodzimierza. Do Muzeum w Kijowie kolekcja numizmatyczna trafiła w 1924 r.

Zatem wypada rozważyć, skąd zespół 20 złotych medali królów, skatalogowany w inwentarzu zbioru licealnego z 1834 r., znalazł się w Krzemieńcu. Odrzucić całkowicie trzeba budującą i chętnie powtarzaną opowieść o tym, jak to król na potrzeby powstania narodowego 1794 roku oddał – oprócz innych kosztowności – także 21 medali złotych serii królewskiej, przeznaczając je na przetopienie w mennicy.

Pierwszym autorem tej błędnej wiadomości był sam Tadeusz Czacki, który w swym dziele naukowym O rzeczy mennicznej w Polsce i Litwie dla uczniów Wołyńskiego Gimnazium, pisanym w 1810 r., tak pisze: Stanisław August piękny zebrał zbiór. Część złotych monet i medalów przetopioną została w mennicy w czasie powstania 1794 r., medale złote, bite dla pamiątki królów polskich w mennicy były wykupione. Przyniosła je do naszego składu szlachetna gorliwość Sebastyana Badeniego; część wielka stała się własnością Stanisława księcia Poniatowskiego. Pozostały niektóre ojczyste pieniądze i te razem ze zbiorem dawnych monet znajdują się w Krzemieńcu[39]. W tym tekście uwagę zwraca zbitka dwu faktów: ofiary króla dla mennicy w 1794 r. oraz  daru Badeniego dla Krzemieńca.

„Gazeta Rządowa” z września 1794 r. podaje: Ofiara Króla Jegomości. J.K.Mość przysłał do obozu, w ofierze, medalów dużych złotych sztuk 21. srebrnych sztuk 109. Naywyższy Naczelnik złote przeznaczył na obrączki; srebrne zaś do mennicy[40]. Zajrzyjmy teraz do dokumentacji tej ofiary: listu Stanisława Augusta do Tadeusza Kościuszki, pisanego 14 września 1794 r. w Warszawie[41].

Mości panie naczelniku. Przeczytawszy odezwę w. pana do Rady N[ajwyższej Narodowej]. pod datą d. 10 praesentis, kazałem, aby co tylko znajduje się u mnie monety srebrnej jeszcze, to jest 40 i kilka tysięcy złotych i wazony ze srebra, oddano do wydziału skarbowego w zamian papierów skarbowych, dla dodania tymże więcej kursu a zasilenia potrzeb publicznych prawdziwym metallem. Że zaś zostało jeszcze u mnie kilkadziesiąt medallów złotych i srebrnych, którem ja zdawna zwykł rozdawać w zaszczyt zasługującym, te wszystkie w ręce w. pana oddaję, abyś ich użył jak sam będziesz sądził najlepiej. ...

 [Na oddzielnej ćwiartce:]

Rejestr medalów

16 medalów złotych z napisem merentibus

8  medalów srebrnych z napisem merentibus

4  medale złote z napisem pro fide, lege et grege

4  medale srebrne z napisem pro fide, lege et grege

50 medalów srebrnych z napisem virtuti militari

30 medalów srebrnych z napisem virtuti civili

1  medal złoty i 9 srebrnych z battalionu Ilińskiego

4  medale srebrne z regimentu Czapskiego

4  medale srebrne z regimentu Wodzickiego

[Brulion ręką króla i kopia z podpisem: „Odebrałem wszystko podług specyfikacyi”. J. U. Niemcewicz”]

Jest więc pewne, że król nie oddał do mennicy złotych medali serii królewskiej (nb. w 1794 r. była ona tylko w połowie gotowa). O tym zaś, skąd i kiedy medale te trafiły do Krzemieńca, dowiadujemy się z własnoręcznego listu Tadeusza Czackiego do administracji Gimnazjum[42]:

Od Taynego Konsyliarza Prezesa itd

JW Marcin Badeni odesłał dla Wołyńskiego Gymnazium 20 medalów złotych, które zmarły Stanisław August na pamiątkę królów poprzedników swoich wybić kazał. W Dyrektor przeważywszy wiele każdy medal czerwonych złotych waży w protokóle z mocy niniejszego zlecenia zapisze i do Gabinetu je odda.

Dan w Krzemieńcu 16 9bra 1809 Roku. Czacki

W świetle tego, 20 medali darował Marcin (a nie Sebastian) Badeni (1751–1824), przyjaciel Czackiego, znacząca postać w życiu politycznym kraju[43]. Prawdą być może, że Badeni kupił te medale w mennicy. Wnioskować tak można z wyznań ówczesnego dyrektora mennicy warszawskiej, Antoniego Schroedera. Tenże, sam zamiłowany kolekcjoner, we wspomnianej wyżej Historyi, szczerze pisze: Gdym po ostatnim podziale Polski i po zamknięciu mennicy w Warszawie 8-go stycznia 1796 r. zupełny zbiór medali i monet zebrany podczas mej 30-to letniej służby utracił, uważałem za stosowne, spodziewając się, iż w przyszłości staną się rzadkiemi i osobliwemi, na nowo sobie zbiór zebrać. Aby to móc osiągnąć, skorzystałem z chwilowej sposobności i niedostające mi medale oraz jettony, stęplami po większej części jeszcze pod moim zarządem przechowanymi, odbić kazałem[44]. Tak oto bito jeszcze w Warszawie, mimo formalnego zamknięcia mennicy, nowe medale – przykładem jest właśnie dokończona seria królewska i istnienie tłoków menniczych (czyli stempli) w inwentarzu z 1800 r. Ile więc złotych medali serii i kiedy „odbić kazał” Antoni Schroeder, a po jego śmierci w 1799 r. inni urzędnicy mennicy? Że mogło to się dziać za zgodą zwierzchności, świadczy list Onufrego Kickiego – plenipotenta królewskiego, do głównego spadkobiercy Stanisława Augusta – ks. Józefa Poniatowskiego, z 1798 r. (po śmierci króla), w którym sugeruje on wybijanie medali gotowymi stemplami w celu zyskania funduszów na bieżące potrzeby[45].

Po ile i komu je sprzedawano? Domyślamy się tylko, że jednym z nabywców był Marcin Badeni, a jego syn Sebastian (ur. ok. 1790?), wspomniany w książce Czackiego, mógł być np. posłańcem od ojca do Krzemieńca w 1809 r.

Tłoki mennicze z Warszawy zagrabiono do Petersburga i oddano do tamtejszej mennicy w 1868 r. Po pokoju ryskim zostały w 1927 r. zwrócone Polsce[46]. Wiadomo skądinąd, że w XIX w. w petersburskiej mennicy kwitł proceder dobijania „kolekcjonerskich” okazów starymi stemplami, jednak oficjalnie zakazano tego w 1847 r.[47] Nie wydaje się, by stemple do serii królewskiej zostały w ten sposób wykorzystane, tym bardziej że w Ermitażu, gdzie jest pewnie jeden z najlepszych zbiorów poloników numizmatycznych, nie ma ani złotej, ani nawet srebrnej polskiej serii. Przechowywany jest tam tylko komplet wybity w brązie, są odlewy w żeliwie, oraz 12 sztuk bardzo pięknych modeli woskowych stron portretowych medali, jakie wykonał na potrzebę serii Jan Jakub Reichel[48].

Wiadomo, że numizmatyczny zbiór królewski wraz z nabytkami z okresu istnienia szkoły krzemienieckiej (1805–1833), w tym medale serii, został dekretem carskim przesłany do Minckabinetu w tworzonym w 1834 r. Uniwersytecie w Kijowie; z czasem ów uniwersytecki Minckabinet stał się częścią Muzeum Kijowskiego[49].

Dziewiętnastowieczne naśladownictwa

Oryginalne, bite w mennicy w medalierskim materiale (złoto, srebro, brąz) egzemplarze serii są dziś rzadko spotykane, natomiast sława ich – jako pamiątek świetnej przeszłości – zrodziła się od momentu utraty niepodległości. Były chętnie kupowane. Na przykład w „Kurjerze Warszawskim” z 1822 r. znajduje się taki oto anons: W handlu Czabana na rogu ulicy Miodowej i Senatorskiej znajdują się kopie medalów wszystkich monarchów Polski bitych za Stanisława Augusta, są one odlewane teraz z Krajowego żelaza w Suchedniowie, każda sztuka kosztuje złoty 1 i gr 4.[50].

Medale serii królewskiej, wyraźnie niepodlegające cenzurze, kopiowano wiernie lub przetwarzano na medaliony, odlewając je w brązie, cynie, mosiądzu, żeliwie, przez cały XIX i na początku XX w. zarówno w tak renomowanych zakładach, jak fabryka Minterów w Warszawie, jak i w wielu innych zakładach odlewniczo-grawerskich. Najlepszy artystycznie i technicznie jest zespół 23 medalionów minterowskich, a zatem okazów dużych, jednostronnych, lanych i cyzelowanych przeważnie w brązie, pochodzących z połowy XIX w., ściśle (nawet z powtórzeniem sygnatur Holzhaeussera i Reichla) powielających portrety królewskie ze świty Stanisława Augusta[51].

Po pierwszej serii stanisławowskiej w XIX w. powstały w Polsce kolejne dwie medalierskie serie królów. Jedna, wydana sumptem Michała Sołtyka, dziekana katedry wawelskiej, zawołanego kolekcjonera, składała się z 15 medali królewskich wykonanych w brązie w mennicy wiedeńskiej w początkach XIX w. ze stempli Józefa Mikołaja Langa[52]. Trzecią polską serię medalierską – do niedawna uważaną za najwcześniejszą – jest tzw. świta medali Lauterbacha, małych i nieciekawych artystycznie, rozproszonych po licznych zbiorach kilkudziesięciu (49?) odlewów w brązie, obejmujących wizerunki od Lecha I do Zygmunta III. Wytworzył ją najpewniej Józef Zelt w Krakowie w XIX w.[53] Kolejne serie powstawały od lat 70. w niedawno ubiegłym XX w., głównie z inicjatywy Polskiego Towarzystwa Archeologicznego i Numizmatycznego.

 


* Jest to częściowo zmieniony  i uzupełniony tekst autorki pt. Prawda i legenda o medalierskiej serii królów polskich z czasów Stanisława Augusta, „Kronika Zamkowa”, 2005, nr 1–2 (49–50), s. 29–43 i skrót tegoż w jęz. ukraińskim w „Numizmatika ì faleristika”, 2008, nr 3, s. 22–26.

[1] Tzw. „Instrukcja króla dla Kickiego z Grodna 12 lutego1797”, Archiwum Główne Akt Dawnych w Warszawie, Archiwum Księcia Józefa Poniatowskiego (dalej AGAD, AJP), sygn. 316, s. 136–138).

[2] M. Gumowski, Medale polskie, Warszawa 1925, s. 120, 123; A. Więcek, Dzieje sztuki medalierskiej w Polsce, wyd. 2, Kraków 1989, s. 99–100; J. Strzałkowski, Medalierzy Mennicy Warszawskiej, „Medalierstwo i Falerystyka”, wyd. specjalne [z okazji 225 lat Mennicy Warszawskiej] 1991, s. 13–17; tenże, Suita medali z portretami królów Polski, „Łódzki Numizmatyk”, 1968, s. 14–15; tenże, Zbiór numizmatyczny Stanisława Augusta Poniatowskiego, „Biuletyn Numizmatyczny”, 1973, nr 5, s. 81–84.

[3] L. P. Grinevič, Seriâ zolotyh medalej iz sobranniâ Muzeâ Istoričeskih Dragocennostej Ukraїny, [w:] Muzejni čitannâ. Tezy dopovidej naukovoї konferenciї Muzeû istoričnyh koštovnostej Ukraїni – filialu Nacional’nogo muzeû istoriї Ukraini. Gruden’ 1993 r., Kiїv 1995, s. 39–42; taż, Zolotye medali Stanislava Avgusta Ponâtovskogo v sobrannii Muzeâ Istoričeskih Dragocennostej Ukrainy, [w:] Białoruś, Litwa, Polska, Ukraina. Wspólne dzieje pieniądza. Materiały z I Międzynarodowej Konferencji Numizmatycznej, Supraśl 20–22 X 1994, Warszawa 1996, s. 77–80.

[4] D. Rapnicka, Poczet królów polskich. Cykl 23 medali wybitych na polecenie Stanisława Augusta, [w:] Portrety osobistości polskich znajdujące się w pokojach i w Galerii Pałacu w Wilanowie. Katalog, Warszawa 1967, s. 355–364.

[5] M. Gumowski, Medale nowsze królów polskich, Toruń 1952 (rkps. w Bibliotece Narodowej w Warszawie).

[6] A. Więcek, Jan Filip Holzhaeusser (1741–1792) nadworny medalier króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, Warszawa 1993, s. 13.

[7] E.S. Ŝukina, Medal’ernoe iskusstvo v Rossii XVIII veka, Leningrad 1962, s. 48; B. Kamieniarz, XVIII-wieczne medale portretowe rosyjskich carów i książąt w zbiorach Muzeum Okręgowego w Koszalinie, „Koszalińskie Zeszyty Muzealne”, t. 12, 1982, s. 101–111.

[8] A. F. Grabski, Myśl historyczna polskiego Oświecenia, Warszawa 1976, s. 80–81.

[9] Program dekoracji Pokoju Marmurowego w Zamku Warszawskim ma bogatą literaturę zarówno w odniesieniu do malarstwa Marcella Bacciarellego, jak i artystycznych realizacji wnętrza i ich znaczenia. Por. A. Rottermund, Zamek warszawski w epoce Oświecenia, Warszawa 1989, s. 105–111.

[10] Korespondencja Adama Naruszewicza 1762–1796, Wrocław 1959, list do króla z 20 IV 1777 r.

[11] A. Rottermund, Zamek warszawski..., s. 111.

[12] A. Więcek, Jan Filip Holzhaeusser..., s. 13 i kat. 95.

[13] D. Rapnicka, Poczet królów..., s. 364. W poprzedniej wersji tego eseju przywoływano podobną w stylu rycinę Christopha Weigla (sprzed 1726 r.) jako pierwowzór do medalu.

[14] D. Juszczak, H. Małachowicz, Malarstwo do 1900. Katalog zbiorów. Zamek Królewski w Warszawie, Warszawa 2007, s. 393–395, 400–401.

[15] Tamże, s. 584.

[16] Por. akapit o datowaniu

[17] S. Kozakiewicz i in., Poczet królów polskich z Zamku Królewskiego w Warszawie, [w:] Portrety osobistości polskich..., s. 268 i D. Rapnicka, tamże, s. 355. Por. też T. Mańkowski, Galeria Stanisława Augusta, Lwów 1932, s. 473–474. Rysunki przechowywane są w Muzeum XX Czartoryskich w Krakowie.

[18] AGAD, AJP, sygn. 354, s. 125: „4 Füterale zu 24. Stück Medaillen a 36 fl.. Summe 144 fl. Warschau, 15 September 1797 [podpisał] Kilemann Buchb.“

[19] Emeryk Hutten Czapski, Wystawa kolekcji w stulecie śmierci, Kraków 1997, s. 68, poz. 41 oraz Orzeł i Trzy Korony. [Katalog wystawy], Warszawa 2002, s. 393, poz. V 85.

[20] Szerzej rozważali to badacze piszący o współpracy króla z historykami przy budowie Pokoju Marmurowego, gdy poza wymienionymi pojawiają się jeszcze nazwiska Gotfryda Lengnicha, Konstantego Bogusławskiego i Juliana Ursyna Niemcewicza. Nie można natomiast zauważyć sięgania do lapidarnych opisów panowań polskich królów, zawartych w encyklopedii Ignacego Krasickiego (Zbiór potrzebniejszych wiadomości..., Warszawa 1781).

[21] M. Anacka-Łyjak, Tajemnice Pokoju Marmurowego. II. Inskrypcje, „Kronika Zamkowa”, 1992/1993, nr 25–28, s. 61–71.

[22] Por. przyp. 1.

[23] A. Rottermund, Rezydencja monarsza – funkcje i treści, Warszawa 1989, s. 92–94, 98.

[24] Por. przyp. 21.

[25] Odę, czytaną na słynnych „obiadach czwartkowych” w Zamku, opublikowano dopiero w 1793 r. („Zabawy Przyjemne i Pożyteczne”, t. IV, Warszawa 1793, cz. I, s. 177–199).

[26] Bibl.Czart., sygn. 898, k. 153–158.

[27] Bibl.Czart., sygn. 898, k. 207.

[28] [Antoni Schroeder], Historya medali i monet polskich bitych za panowania Jego Kr. Mości Stanisława Augusta, przez Antoniego Schroedera byłego probierza i administratora mennicy w Warszawie 1797 r. Streścił z niem. M. Kurnatowski. Cz. 1: Medale i Jettony, „Zapiski Numizmatyczne” (Kraków), 2, 1885, nr 3, s. 36–37. Oryginał rękopiśmienny w jęz. niemieckim: Polnische Medaillen und Münz-Geschichte unter Seiner Majestät des Königs Stanislaus Augustus, von... Warschau 1797, ze zbiorów E. Hutten-Czapskiego (w Bibliotece XX Czartoryskich w Krakowie – sygn. MN 921).

[29] Por. przyp. 1.

[30] AGAD, AJP, sygn. 294, s. 1–1v: Wykaz stempli do wytłaczania medali z wizerunkami królów polskich oraz medali o różnej treści. (Nachweisung, J. J. Reichel), b.d.

[31] Zob. kolejny esej autorki: Kolekcja numizmatyczna, a w szczególności..., i cytowaną tam literaturę.

[32] S. Wasylewski, Na dworze króla Stasia, Kraków 1957, s. 109.

[33] Kwerenda przeprowadzona w największych muzealnych kolekcjach Europy przyniosła wynik to potwierdzający.

[34] Określona współcześnie w Kijowie próba złota tych medali to „0,958”.

[35] 20 medali – wszystkie, z wyjątkiem jednego, w złocie – zapisane są, z podaniem wymiarów, wagi i próby w Księdze inwentarzowej, przechowywanej w Archiwum Narodowego Muzeum Historii Ukrainy (Fond 1, opis 1, jedn. chr. 13, k. 130–139). Medale te, jako najpiękniejsze w zbiorze kijowskim, wyróżniane są we wszystkich katalogach i albumach Muzeum Narodowego Historii Ukrainy – ostatnio np. w: Nacìonal’nij muzej ìstorìï Ukraïni, Kiїv 2001, s. 202, poz. 463/1–20.

[36] Biblioteka Stanisława Augusta na Zamku Warszawskim. Dokumenty, oprac. J. Rudnicka, Wrocław 1988, s. 287–288. Poza tym szczegółowa dokumentacja finansowa znajduje się w aktach Kuratorii Wileńskiej, w Archiwum Biblioteki Uniwersytetu Wileńskiego i w Bibliotece XX Czartoryskich w Krakowie.

[37] [Jan Albertrandi], Musaei nummorum ex remotiore antiquitate superstitum quod venale prostat Varsaviae compendiaria descriptio unde in ejus notitiam empturi deveniant. Addita est mantissa nummorum recentioris aevi, Varsaviae 1799. Monety starożytne – s. 1–241; monety średniowieczne i nowożytne – s. 241–245.

[38] Zob. esej  M. Męclewskiej Złoci królowie…

[39] T. Czacki, O rzeczy mennicznej w Polsce i Litwie dla uczniów Wołyńskiego Gimnazium (pisane w 1810 r.), (Kraków 1835) i Poznań 1845, s. 369.

[40] „Gazeta Rządowa” nr 75, 17 IX 1794, s. 302.

[41] J. Riabinin, Korespondencja króla z naczelnikiem podczas powstania 1794 r., „Przegląd Historyczny”, t. 18, 1914, z. 3, s. 361–362.

[42] Central’nij Deržavnij Ìstoričnij Archìv Ukraїni (Kijów), Fond 710, opis 2/I, delo 17, Wizytator Czacki, 1809, j. pol., franc., k. 96.

[43] Por. M. Mycielski, Marcin Badeni. Kariera kontuszowego ministra, Warszawa 1994, np. s. 46, 50–51, 53. Marcin Badeni (1751–1824) był czynnym uczestnikiem polskiego życia politycznego zwłaszcza po 1791 r., posiadaczem pięknej biblioteki, a w niej części archiwum po Stanisławie Auguście.

[44] Por. przyp. 28.

[45] AGAD, AJP, sygn. 125, s. 2.

[46] W Mennicy Polskiej S.A. przechowywane są niemal wszystkie tłoki mennicze do 23 medali serii (do medali Władysława Jagiełły i Warneńczyka brak stempli rewersu, a do medalu Augusta III brak awersu).

[47] Por. V.V. Bartoševič, K voprosu o sud’be monetnyh štempelej S.-Peterburgskogo monetnogo dvora i istorii izgotovleniâ imi novodelov, [w:] Novejšie issledovaniâ v oblasti numizmatiki, „Numizmatičeskij sbornik”, Č. XIII, Moskva 1998, s. 304–320.

[48] Według informacji prof. Jewgienii Szczukiny z Ermitażu, za co bardzo dziękuję. Jan Jakub Reichel wyjechał do Petersburga na przełomie 1799 i 1800 r. i widocznie zabrał 12 woskowych modeli, traktując je jako własność osobistą. Pewnie za pośrednictwem syna, Jakuba Reichla słynnego potem medaliera i kolekcjonera rosyjskiego, trafiły one do Ermitażu. Zob. Âkob Rejhel’ – Medalier, kollekcioner, učenyj 1780–1856. Katalog vystavki, Sankt-Peterburg 2003, np. s. 93–95.

[49] Por. przyp. 28 oraz B. Garbuz, Muzej numìzmatiki, „Kiїvs’ka Starovina”, 1993, nr 4, s. 88–92; tenże, Numizmatičeskaâ kollekciâ Nacional’nogo muzeâ istorii Ukrainy, [w:] Vserossijskaja Numizmatičeskaâ Konferenciâ,. 6–8 aprelâ 1994 g. Tezisy dokladov, Sankt-Peterburg 1994, s. 72–75; B. Garbus i N. Strižakova, Pol’skie monety v Nacional’nom Muzee Ukrainy (istoriâ i stan kollekcii), [w:] Białoruś, Litwa, Polska, Ukraina. Wspólne dzieje pieniądza, Warszawa 1996, s. 21–30; R. Jauševa-Omel’ânčik, Do ìstoriї Kiїvs’kogo Mìnc-kabìnetu ta jogo rolì u formuvannì kolekcìї NMIU (za archìvnimi materìalami), [w:] Šlâhi stanovlennâ Nacìonal’nogo muzeû ìstorìї Ukraїni: Vìd peršovitokìv do s’ogodennâ. Tematičnij zbìrnik naukovih prac’, Kiїv 1994, s. 52–61; Taż, Kiїvs’kij mìnckabìnet u žitteopisach / Kyiv Munzkabinett in Annals, „Ukraїns’ka Numìzmatika i Bonìstika”, 2000, nr 1, s. 64–76, ilustr.

[50] Orzeł i Trzy Korony..., s. 392, poz. V 83.

[51] F. Jaworski, Medaliony polskie. Zbiór rodziny Przybysławskich opisał ..., Lwów 1910; P. Umiński, Medale polskie lub do Polski odnoszące się, tudzież medale znakomitych Polaków i ludzi Polsce zasłużonych w zbiorze..., Kraków 1885; M. Dubrowska, A. Sołtan, Rzemiosło artystyczne Minterów 1828–1881, Warszawa 1987, s. 100–101.

[52] A. Więcek, Dzieje sztuki medalierskiej..., s. 108; J. Strzałkowski, Grawerzy świty księdza Michała Sołtyka, „Biuletyn Numizmatyczny”, 1974, nr 10, s. 189–190; W. Piotrowski, Medale historyczne Michała Sołtyka. „Medalierstwo i Falerystyka”, 1987–1991, nr 23–27, s. 20–25; J. Śmiałowski, Ksiądz kanonik Michał Sołtyk (1742–1815) i jego testament: zbiory sztuki, archeologiczne, numizmaty, minerały i osobliwości, Łódź 2000, s. 155–160. Wg Śmiałowskiego projekty świty były dziełem samego Sołtyka, zaś wg A. Więcka – Michała Stachowicza, malarza krakowskiego, ten zaś sięgał do twarzy z nagrobków wawelskich.

[53] G. Sukiennik, Trzecia suita medalowa władców Polski w zbiorach Ossolineum, „Czasopismo Zakładu Narodowego im. Ossolińskich”, 1993, z. 3, s. 159–163 i uzup.: E. Triller, Czwarta suita medali władców polskich. Karol Beyer – Józef Zelt, tamże, 1995, z. 6, s. 179–180. Wzorem do stempli były raczej nie, wbrew rozpowszechnionej opinii, miedzioryty z Polnische Chronicke S. F. Lauterbacha, wydanej w 1727 r., lecz wizerunki fantazyjne z dobrze znanego Orła Treterowskiego, powstałego w 1588 r., które Lauterbach kopiował w XVIII w.

 
« powrót