O początkach mitu Targowicy

Artur Kula
Instytut Badań Literackich PAN[1]

Konfederacja targowicka jest nie tylko zdarzeniem historycznym, lecz także mitem. Tym samym stanowi fundament wyobraźni narodowej. Współtworzy ramy rozumienia polskiej wspólnoty. Mityczny wymiar Targowicy stał się między innymi podstawą umorzenia śledztwa w sprawie publicznego powieszenia portretów polskich europarlamentarzystów przez środowiska nacjonalistyczne (określane też czasami jako faszystowskie) w 2017 r w Katowicach. W 2019 r. prokurator uznała zdarzenie za happening polityczny, nawiązujący do historycznych wydarzeń oraz obrazu Jana Piotra Norblina[2].

Nie zagłębiając się w analizę decyzji prokuratury, warto zadać sobie pytanie o źródła targowickiego mitu. Jak to się stało, że to właśnie Targowica stała się kluczowym symbolem zdrady narodowej? Przecież równie dobrze tę funkcję mogłaby pełnić zdrada Janusza Radziwiłła czy generałów, którzy nie przyłączyli się do powstania w noc listopadową. Pełna lista takich przykładów byłaby bardzo długa. Niestety, dotychczasowa historiografia nie odpowiada na to pytanie. Taką próbę podejmuje ten tekst.

Źródła Targowicy

Podstawowym źródłem Targowicy (zarówno wydarzenia, jak i mitu) jest uchwalenie Konstytucji 3 maja. Ustawa Rządowa bywa określana mianem dzieła łagodnej rewolucji – tezy historiograficznej, jakoby polsko-litewska transformacja ustrojowa przebiegła bez terroru, w przeciwieństwie do ówczesnych zdarzeń między innymi w Paryżu. W dodatku odbyła się ona poprzez akt prawodawczy, co także zyskiwało uznanie oświeceniowych elit[3]. Jeśli nawet samo głosowanie 3 maja było kontrowersyjne pod pewnymi względami prawnymi, to prawomocność Konstytucji potwierdziły sejmiki lutowe 1792 r., podczas których społeczeństwo szlacheckie niemal jednogłośnie wyraziło uznanie dla Ustawy rządowej. Taka wizja wydarzeń pomija jednak fakt oporu części społeczeństwa wobec reform majowych. Części ważnej, ponieważ składającej się ze środowisk magnackich, które odgrywały kluczową rolę w państwie polsko-litewskim. W ich ocenie Rzeczpospolita była równoznaczna z rządem republikańskim. Ówczesne rozumienie narodowości wiązało się z przynależnością do szlachty, która rządziła państwem. To z tego powodu Szczęsny Potocki w liście z 4 stycznia 1795 r. do Seweryna Rzewuskiego stwierdził: "Nie mówię o przeszłej Polszcze i Polakach. Znikło już i to państwo i to imię, jak znikło tyle innych w dziejach świata. Każdy z przeszłych Polaków ojczyznę sobie obrać powinien. Ja już jestem Rosjaninem na zawsze"[4].

Interpretowanie powyższych słów z perspektywy późno XIX-wiecznej definicji narodu, opartej na wspólnocie kultury oraz języka, o inkluzywnym charakterze, obejmującej także chłopstwo, jest błędnym prezentyzmem. Ponadto, przyglądnąwszy się biografiom trzech hersztów targowickich (Szczęsnego Potockiego, Franciszka Ksawerego Branickiego, Seweryna Rzewuskiego), nie budzi wątpliwości, że były to postacie ważne politycznie.

Gdy doszło do sytuacji radykalnej (nawet jeśli rewolucja była łagodna), czyli uchwalenia Konstytucji wprowadzającej gruntowne zmiany w dawnym ustroju państwa, którego magnaci byli beneficjentami, część ich środowiska zdecydowała się na ostrą odpowiedź, jaką był apel o pomoc Katarzyny II. W tym punkcie można by przyjąć narrację – obecną na przykład we współczesnych podręcznikach szkolnych – że źli zdrajcy zwrócili się do Katarzyny, zwalczając dobrą Konstytucję. Nie broniąc targowiczan, chciałbym na chwilę się od niej zdystansować od takiego przekazu i zauważyć, że przyjęcie tego założenia co prawda daje poczucie zrozumienia ówczesnego świata, niemniej pozostawia motywy działań magnatów niezrozumiałymi. Tymczasem wynikały one z długiej tradycji współpracy szlachty z obcymi mocarstwami w epoce nowożytnej. Innymi słowy, targowiczanie nie byli pierwsi. Utartą polityką polityczną była również walka o prawa poprzez zawiązywanie konfederacji. Konfederacja targowicka była próbą zachowania dotychczasowego republikańskiego systemu politycznego, z przekonaniem, że kontynuacja istnienia Rzeczypospolitej – nawet pod rosyjskim protektoratem – jest lepszym rozwiązaniem od wprowadzenia monarchii dziedzicznej. Oczywiście ten idealizm ustrojowy charakteryzował jedynie część targowiczan. Pozostałymi kierował cynizm, chciwość czy naiwność (by nie skorzystać z mocniejszych określeń). Niemniej chciałbym z całą siłą podkreślić, że Targowica nie była aberracją, lecz oczywistą konsekwencją wcześniejszych zdarzeń politycznych i sytuacji społecznej w osiemnastowiecznym Królestwie Polskim i Wielkim Księstwie Litewskim. Niemniej krótkowzroczność targowiczan nie doprowadziła do uchronienia republiki, lecz do końca polsko-litewskiej państwowości.

Możliwość ukarania zdrajców

Co istotne, jeszcze przed trzecim rozbiorem istniała możliwość ukarania targowiczan. Miało to miejsce podczas insurekcji kościuszkowskiej. W samym akcie powstania z 24 marca 1794 r. wielokrotnie wskazano na kwestię zdrady i potrzebę ukarania zdrajców[5].

Odnosząc zapowiedzi do praktyki, chciałbym wskazać przykłady Wilna oraz Warszawy. W pierwszym z tych miast rozliczenie nastąpiło bardzo szybko. Szymon Kossakowski, przywódca Targowicy na ziemiach litewskich, został powieszony już 25 kwietnia 1794 r. (powstańcy przejęli kontrolę nad miastem dzień wcześniej). Sytuacja w Warszawie okazała się bardziej skomplikowana. Chociaż miasto wyzwolono 19 kwietnia 1794 r. i niemal od razu aresztowano osoby podejrzane o zdradę, to same postępowania karne prowadzono opieszale. Niecały miesiąc później doszło do niepokojów społecznych. Mieszczanie pojawili się pod ratuszem i domagali ukarania zdrajców. Władze, chcąc uspokoić sytuację, przeprowadziły kilkugodzinny proces ośmiu podejrzanych osób, które następnie powieszono na ulicach. Ostudzenie emocji nie trwało jednak zbyt długo, ponieważ egzekucje nie przyniosły bardziej trwałych zmian. Postępowania dotyczące pozostałych podejrzanych wciąż stały – w większości przypadków – w miejscu. Prowadziło to do ponownego narastania napięć społecznych (należy podkreślić, że w tym czasie do Warszawy docierały złe wiadomości, jak ta o przegranej bitwie pod Szczekocinami). Aktywnością wykazały się bardziej radykalne stronnictwa polityczne, które starały się pozyskać poparcie mieszczaństwa. Tomasz Maruszewski, jeden z tak zwanych jakobinów, napisał opublikowany 22 czerwca memoriał, w którym domagał się podjęcia bardziej stanowczych kroków przez władze powstańcze, w tym w kwestii karania zdrajców[6].

Kulminacja nowych napięć miała miejsce 28 czerwca, kiedy odbył się samosąd nad podejrzanymi o zdradę. Tym razem mieszczaństwo nie czekało na prowizoryczne procesy, lecz wyciągało potencjalnych zdrajców z aresztu i prowadziło ich prosto na szubienicę. Władze miasta bały się, że Warszawa przekształci się w drugi Paryż. Dlatego – podobnie jak w maju – obiecano reformy i sprawniejsze prowadzenie postępowań osób oskarżonych o zdradę. Przejawem zmian było opublikowanie przez Radę Najwyższą Narodową "Rezolucji na zapytania Sądu Kryminalnego Księstwa Mazowieckiego względem osób do spisku Targowickiego i zjazdu Grodzieńskiego wchodzących" z 14 lipca 1794 r.[7]. Zapytanie dotyczyło kwestii osądzania osób związanych z Targowicą i sejmem grodzieńskim. Rada w rezolucji dokonała rozróżnienia na "osoby ulegające gwałtowi" oraz "osoby usługujące gwałcicielom". Następnie te kategorie podzielono na dalsze podkategorie. Skutkiem działań Rady było więc skomplikowanie prawne i tak już zawikłanej sytuacji. Samo ustalenie podkategorii, do której należało zaliczyć daną osobę, zajmowało dużo czasu.

W tym miejscu warto zadać pytanie o powody zwłoki władz w zakresie sądzenia i karania zdrajców. Jednym z nich był wspomniany wcześniej strach przed powtórzeniem scenariusza paryskiego. Po drugie – na co wskazał Łukasz Kądziela – próby prowadzenia postępowań karnych "utrudniały rozliczne więzy rodzinne, towarzyskie i stanowe, które sprawiały, że potencjalni podsądni i decydujący o sądownictwie w pierwszych tygodniach insurekcji członkowie Rady uważali się – mimo podziałów politycznych – za członków tej samej komitywy"[8].

Wieszanie in effigie

Równocześnie – obok postępowań karnych dotyczących osób podejrzanych o zdradę – odbył się proces hersztów targowickich. Co ciekawe, źródła zawierają stosunkowo mało informacji na ten temat. 7 lipca (czyli niecałe dwa tygodnie po czerwcowym samosądzie) ogłoszono nakaz stawienia się pozwanych. Następnie w prasie pojawiły się krótkie wzmianki o rozpoczęciu procesu. Kolejne większe doniesienie opublikowano dopiero pod koniec września (26 września w "Gazecie Rządowej"; 27 września w "Gazecie Wolnej Warszawskiej"). Wskazano wówczas dekret z 9 września skazujący hersztów na karę śmierci oraz orzekający środek tymczasowy w postaci powieszenia in effigie, ponieważ skazani znajdowali się poza terytorium Rzeczypospolitej. Portrety miały zawisnąć 29 września, czyli 2-3 dni po opublikowaniu dekretu w prasie. Proces, a także powieszenie obrazów nie były również tematem poruszanym w pamiętnikach czy listach. W czasopismach nie opublikowano stanowisk władz związanych z tym wydarzeniem (dla porównania: czerwcowe samosądy były przez długi czas omawiane na łamach gazet). Wydaje się więc, że wieszanie in effigie nie było tak istotnym wydarzeniem, jak mogłoby wydawać się na podstawie obrazu Norblina.

Wizja malarza jest inna od tej wynikającej z pozostałych źródeł. Jest to szczególnie istotne, mając na uwadze, że wspomniany obraz został najprawdopodobniej przedstawiony szerokiej publice dopiero w latach dwudziestych XX w., gdy zakupiło go Muzeum Narodowe w Warszawie[9]. Równocześnie właśnie to dzieło współcześnie tworzy główne wyobrażenia o zdarzeniach z 1794 r. Według nich insurekcja zakończyła się ukaraniem zdrajców, pewnego rodzaju sukcesem. Jak wykazałem powyżej, rzeczywistość była trochę bardziej skomplikowana.

Rzeczywistość porozbiorowa

Okres po roku 1795 był czasem poszukiwania nowych form funkcjonowania społecznego. Równocześnie – co wynikało już ze wspomnianej rezolucji Rady Najwyższej Narodowej z lipca 1794 r. – ówczesna ocena targowiczan nie była tak jednoznaczna, jak mogłoby się wydawać. Zdawano sobie sprawę z różnych motywacji osób, które przystąpiły do konfederacji, a także z różnorodności ról, które w niej pełniono. Ponadto rozliczanie zdrajców stanęło na drugim planie, gdy kluczowe było odnalezienie się w nowej rzeczywistości. To w tym czasie wykształciła się tak zwana zasada dwóch sumień, której funkcjonowanie dokładnie opisał Jarosław Czubaty[10]. Polegała ona na posiadaniu podwójnej lojalności – z jednej strony wobec tworzącej się polskiej tożsamości narodowej, a z drugiej wobec niepolskich władz. Co istotne, lojalności te uzupełniały się, a nie wykluczały. Taka postawa pozwalała Polakom współtworzyć Księstwo Warszawskie w czasach napoleońskich czy Królestwo Polskie w okresie po kongresie wiedeńskim.

Stopniowo, w latach dwudziestych XIX w., następowało odczarowanie polskiego społeczeństwa. Takie działania, jak wprowadzenie cenzury prewencyjnej czy ograniczenie wolności zgromadzeń, jasno dawały do zrozumienia, że nadzieje na silną polską autonomię okazały się płonne. Zasada dwóch sumień przestała być użyteczna. Równocześnie coraz większą rolę zaczęli odgrywać poeci romantyczni, których twórczość dała podstawy nowoczesnej tożsamości narodowej. Stąd potrzebne było wskazanie mitu założycielskiego nowej wspólnoty, który by tłumaczył, dlaczego Polacy znaleźli się w danym momencie dziejów, dlaczego są narodem bez niepodległego państwa. Historia konfederacji targowickiej dała odpowiedź na te pytania. Ponadto wskazała kozła ofiarnego odpowiedzialnego za zło wyrządzone narodowi. Wybuch powstania listopadowego – zorganizowanego przez osoby, którym romantyzm był szczególnie bliski – a następnie jego porażka, tak bliska duchowi tego ruchu intelektualnego, pozwoliły na ostateczne narodziny mitu Targowicy.

Podsumowanie

Przechodząc do wniosków, chciałbym przede wszystkim podkreślić, że Targowica nie była od razu oczywistym i powszechnym symbolem zdrady. Powstanie tego mitu wymagało zmian społecznych, politycznych, ideowych, których ukoronowaniem były twórczość romantyczna i powstanie listopadowe. Co ważne – źródłem wydarzenia, jakim była konfederacja targowicka, były głębokie problemy społeczno-polityczne Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego. Miały one związek z powszechnością współpracy szlachty z obcymi mocarstwami w XVIII w. czy potężną pozycją magnaterii. Skalę tych problemów uwidoczniło powstanie kościuszkowskie, podczas którego w wielu przypadkach nie doszło do ukarania zdrajców, ponieważ więzi rodzinne, stanowe czy klasowe okazały się ważniejsze od potrzeby wymierzenia sprawiedliwości.

Mając na uwadze powyższe, Targowica jawi się jako zjawisko paradoksalne. Z jednej strony doprowadziła do końca polsko-litewskiej państwowości, stała się symbolem zdrady narodowej, była ostatecznym aktem oddania suwerenności rosyjskiej carycy. Niemniej z drugiej strony była zdarzeniem wynikającym bezpośrednio z osiemnastowiecznych polsko-litewskich tradycji politycznych, a więc równocześnie okazała się obca i swojska. Być może to właśnie dlatego Targowica mogła się stać podstawą polskiej wyobraźni narodowej.


[1] Praca naukowa finansowana ze środków budżetowych na naukę w latach 2018-2022, jako projekt badawczy w ramach programu "Diamentowy Grant".

[2] M. Pietraszewski, Narodowcy bezkarni. Prokuratura utrzymała umorzenie sprawy wieszania zdjęć posłów na szubienicach, https://katowice.wyborcza.pl/katowice/7,35063,26705835,narodowcy-bezkarni-prokuratura-utrzymala-umorzenie-sprawy.html [dostęp: 24 II 2023].

[3] Zob. W. Szczygielski, Sejm Wielki (1788-1792). Studium z dziejów łagodnej rewolucji, Łódź 2015.

[4] Sz. Potocki do S. Rzewuskiego, 4 I 1795, Archiwum Narodowe w Krakowie, Archiwum Podhoreckie II 2/84, cyt. za: E. Rostworowski, Korespondencja Szczęsnego Potockiego z Sewerynem Rzewuskim z lat 1788-1796, "Przegląd Historyczny" 45, 1954, z. 4, s. 740.

[5]Akt Powstania Obywatelów, Mieszkańców Województwa Krakowskiego z 24 III 1794, https://pl.wikisource.org/wiki/Akt_powstania_kościuszkowskiego [dostęp: 24 II 2023].

[6] T. Maruszewski do Rady Najwyższej Narodowej, Warszawa, 27 VI 1794, Archiwum Główne Akt Dawnych, Archiwum Królestwa Polskiego 156a, k. 110-111, cyt. za: Nurty lewicowe w dobie polskich powstań narodowych 1794-1849, red. E. Halicz, Wrocław-Warszawa-Kraków 1961, s. 14-16.

[7] Prasa opublikowała jej treść w połowie lipca, zob. "Gazeta Rządowa", nr 16, 16 VII 1794, s. 61-62.

[8] Ł. Kądziela, Śledztwa i sądownictwo w sprawach o zdradę kraju w insurekcji 1794 r., w: Kościuszko – powstanie 1794 r. – tradycja, red. J. Kowecki, Warszawa 1997, s. 144.

[9] A. Bernatowicz, Portret czasów rewolucji, "Biuletyn Historii Sztuki" 74, 2012, nr 3-4, s. 601-619.

[10] Zob. J. Czubaty, Zasada "dwóch sumień". Normy postępowania i granice kompromisu politycznego Polaków w sytuacjach wyboru (1795-1815), Warszawa 2005.